Ojciec jako przywódca rodziny

Ojciec jako przywódca rodziny to potrzebny stereotyp – przekonuje dr hab. Grzegorz Grochowski, wykładowca Papieskiego Wydziału Teologicznego w Warszawie i specjalista w zakresie dydaktyki zdolności oraz rozwoju osobistego.

 

Ojcostwo jest pierwszą szkołą przywództwa, bo najpierw jako synowie doświadczamy kierowania przez naszych ojców, a potem sami jako ojcowie kierujemy naszymi dziećmi. Dlaczego w ogóle oczekuje się od ojca, że będzie przywódcą?

 

Historycznie rzecz ujmując, rola ojca była kojarzona z przywództwem praktycznie od zawsze. Chociaż role małżonków czy też osób, które wspólnie opiekują się dziećmi, są dziś często przemieszane i dyskutowane, to jednakowoż ten stereotyp jest nadal obecny. Ojciec przywódca, czyli ktoś, kto wie, zna kierunek i potrafi w sposób pewny wskazać drogę do osiągnięcia celu. To dobry i inspirujący dla współczesnych ojców stereotyp. Jest on potrzebny zwłaszcza dzisiaj. Oddziałują pewne nurty filozoficzne oraz elementy dyskursu medialnego, które podają ojcostwo w wątpliwość, sugerując, że ojciec jest potencjalnym źródłem przemocy. Jednocześnie przyjmuje się, że ojciec jest niepewnym ogniwem w rodzinie – może go nie być – natomiast matka pozostanie zawsze. Gdy ojcostwo bywa trochę podejrzane i raczej standardem jest, że gdy rodzina się rozpada, ojciec odchodzi – ten stereotyp jest ważny dla nas, ojców, byśmy wierzyli w swoją misję oraz w to, że ważnej pozycji ojca w rodzinie potrzebują również nasze żony i dzieci.

Powiedziałem, że żony potrzebują mocnych ojców. Dam taki przykład. Podczas szkolenia w ramach inicjatywy tato.net zapytałem uczestników – ojców i matki – kto powinien być przywódcą w rodzinie. Jedna z matek odpowiedziała, że powinien to być ojciec, bo to go bardziej zwiąże z rodziną. Ona intuicyjnie wskazała coś, co leży w naturze mężczyzny, czyli pewnego rodzaju skłonność do decydowania i odpowiedzialności. Gdy mężczyźnie da się pole do odpowiedzialności, wówczas mobilizuje się, by rzeczywiście być odpowiedzialnym. Pozornie powinno być odwrotnie: wyszukujemy ludzi odpowiedzialnych i im dajemy przywódcze role. Ale jest też drugi kierunek tego sprzężenia: właśnie wyznaczenie roli, danie szansy rodzi odpowiedzialność i przywództwo. Dajmy więc szansę ojcom, by znaleźli się w tym punkcie, w którym coś od nich zależy i zaufajmy, że ogromna większość z nich podejmie właściwe decyzje.

 

Co określa wzorce przywództwa w rodzinach?

 

Najlepiej gdyby to był wzorzec własnego ojca. Pracując z ojcami, zauważam jednak, że o ten wzorzec własnego ojca jest coraz trudniej. Zwłaszcza w niektórych regionach Polski zauważam, że tradycja ojcostwa staje się coraz bardziej mglista i nieuchwytna. Ojcowie mówią wprost, że nie mają dobrych przykładów w swoich ojcach: „mój tata był autokratyczny, pracował, mało było go w domu, bałem się go; mój tata był w partii, dla niego ważniejsze były sprawy związane z przynależnością do partii i nie miałem z nim kontaktu; mój tata był alkoholikiem; mój tata był odległy, bo często wyjeżdżał w delegacje”. Takich świadectw jest ogromna ilość . Niewielu współczesnych ojców rzeczywiście znajduje wzór we własnych ojcach. Gdzie w związku z tym ojcowie szukają tego wzoru? Wiemy coraz więcej, bo szukamy wiedzy w Internecie. By dowiedzieć się jakim być ojcem, możemy otworzyć Internet i szukać takich wzorców czysto intelektualnych. I to współcześni ojcowie robią. Pytają się również swoich żon, jakimi mają być ojcami. W ten sposób szukają przywództwa. Inicjatywa tato.net, w której działam i której jestem gorącym zwolennikiem, wytworzyła bardzo szeroki na skalę europejską ruch namysłu nad ojcostwem. Ojcowie spotykają się ze sobą podczas forów, warsztatów organizowanych w Polsce i zagranicą i wzajemnie od siebie uzyskują inspirację na temat ojcostwa. Uczą się bycia ojcem od innych mężczyzn, znajdujących się nieraz na tym samym etapie ojcostwa. Warto wspomnieć, że ważne są również inspiracje o charakterze duchowym. Bardzo wielu ojców, których życie zanurzone jest w duchowości chrześcijańskiej, szuka tej inspiracji w Biblii, we wzorcach religijnych, w postaciach znaczących mężczyzn – świętych.

 

Czy takich wzorców przywództwa nie dostarczają media?

 

Powinienem jeszcze dodać media, ale niestety media nie mają ambicji edukacyjnych. Media mają raczej ambicje ludyczne. Ich zamysłem jest raczej bawić niż uczyć i wychowywać. Niemniej jednak i w mediach spotykamy serialowych ojców, którzy mają interesujące cechy warte powielania. Ale to oczywiście wymaga krytycznego odbioru i intelektualnej refleksji.

 

Czy w polskich rodzinach można wskazać jakiś dominujący wzorzec przywództwa?

 

Dominującego modelu ojca nie zauważyłem. Myślę, że jesteśmy na drodze, by wylansować nowy model ojca na dzisiejsze czasy. Zabrzmi to trochę „mesjanistycznie”, ale myślę, że właśnie w Polsce są najlepsze warunki, by taki model wypracować. Jesteśmy na początku drogi.