W każdym z nas jest Telemach

Pierwszym zasobem człowieka jest jego własna historia. W doświadczeniach, które się na nią składają człowiek może odkryć siłę do rozwoju, jeśli tylko w swojej wyobraźni dostrzega cel godny wysiłku. Ja sam odkryłem kiedyś, że mogę być lepszym człowiekiem niż jestem. To odkrycie było dla mnie przełomowe. Pamiętam je do dziś i pamięć o nim wniosłem do Telemacha.

 

Z mojej osobistej historii wymienię trzy doświadczenia, które do założenia Telemacha znacząco się przyczyniły. Pierwsze doświadczenie to brak ojca. Mój ojciec zmarł, gdy miałem niecałe trzynaście lat. Gdy żył, „nieobecnym ojcem”. Jego brak odczułem dopiero u progu dorosłego życia, gdy szukałem odpowiedzi na  podstawowe pytania: kim chcę być? co chcę robić? jak powinienem układać sobie relacje z ludźmi? Z ojcem łatwiej byłoby je znaleźć. Dziś, gdy jako dorosły człowiek znam odpowiedzi na te pytania, o ojcu zawsze myślę z szacunkiem, pielęgnując wspomnienia dobrych chwil, które spędziliśmy razem.

 

W tamtym czasie, gdy brakowało ojca, nie byłem zdany na siebie. Miałem znajomego, który do pewnego stopnia mi go zastąpił. I to jest drugie doświadczenie. Różnica wieku między mną a tym mężczyzną była na tyle duża, że spokojnie mógł być moim ojcem. Z perspektywy lat widzę, jak wartościowe dla mnie były nasze rozmowy, podczas których ten dojrzały mężczyzna dzielił się ze mną swoim doświadczeniem, prostował moje myślenie o różnych sprawach i pomagał nabierać do siebie większego dystansu. Myślę, że dzięki niemu łatwiej było mi wejść w dorosłe życie.

 

Trzecim doświadczeniem jest bycie ojcem. Przyjście na świat syna było dla mnie impulsem do osobistej zmiany. Poświęciłem synowi czas, wszedłem w jego świat, stałem się bardziej konsekwentny, z większą cierpliwością zacząłem znosić trudy pracy, na nowo odkryłem wartość mojego małżeństwa, nauczyłem się uważniej słuchać i wyraźniej zobaczyłem, jakie wartości są dla mnie ważne. Dalej to robię, bo widzę, jak wiele jest jeszcze do zrobienia. Zachowuję przy tym pokorę, pamiętając, że mój syn nie należy do mnie, a ja jestem tylko jego sługą.

 

Z tych trzech doświadczeń odczytuję kierunek mojej drogi: rozwijam się, świadomie korzystając ze wzorów przekazywanych przez innych, by samemu stawać się wzorem. Uważam, że taka droga jest właściwa dla wszystkich mężczyzn. Rzeczywistość bywa jednak inna. Mężczyźni często mają utrudniony rozwój, ponieważ nie dostali wzoru od swych ojców. Ten brak jest przejawem kryzysu ojcostwa i sygnałem, by ojcostwu przywrócić w społeczeństwie należytą rangę.

 

Osobiste doświadczenia i refleksja nad sytuacją współczesnych mężczyzn skłoniły mnie do założenia Telemacha. Chcę, by Telemach pokazywał mężczyznom, w jaki sposób mogą stawać się lepsi. Staranie o to, by mężczyźni mogli się rozwijać, nie bierze się z jakiegoś perfekcjonizmu, ale z prawdy o ludziach. A prawda jest taka, że przeznaczeniem mężczyzn podobnie jak kobiet jest rozwój.

 

Mężczyźni mogą być lepszymi synami, mężami, ojcami, liderami, podwładnymi, a także obywatelami. Warto ich w tym wspierać, bo od tego zależy szczęście ich oraz ich bliskich, jak również pomyślność całego społeczeństwa. Takie wsparcie zapewniają warsztaty Telemacha służące doskonaleniu umiejętności mężczyzn w trzech podstawowych obszarach: rodzina, praca, sfera publiczna.